No to zaczynamy...



Próbowałem kilka razy... może teraz się uda.

To będzie blog w którym postaram się zbierać różne moje aktywności dziennikarskie rozrzucone gdzieś na wielkim ocenie mediów. Długo się przed tym wzbraniałem wychodząc z założenia, że po prostu trzeba robić a nie mówić o tym, co się robi. Ale tak się złożyło, że po siedmiu latach pracy w radiu, należącym do Archidiecezji Warszawskiej, co chwilę dostaję sygnały, że komuś brakuje moich audycji. Powracają też pytania o to, gdzie można usłyszeć albo zobaczyć efekty mojej pracy. Właśnie dlatego zdecydowałem się na prowadzenie bloga.

Postaram się, żeby nie był tylko zbiorem linków i wykazem godzin i miejsc: gdzie, co i kiedy należy słuchać, oglądać, albo wręcz być. Postaram się, żeby nie zabrakło materiałów dostępnych tylko i wyłącznie na moim WiaryGodnym blogu.

A dlaczego WiaryGodny? Bo chciałbym, żeby był rzetelny i przekazywał tylko to co sprawdzone. Ale przede wszystkim, żeby odwoływał się do wiary w Boga, która jest niezwykle ważną, intymną sferą życia każdego człowieka, a bez niej chyba trudno o prawdziwą ludzką godność...

4 komentarze:

  1. Jestem za! Gratuluję pomysłu i wpisuję się na listę czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, kliknij przycisk "obserwuj" po prawej stronie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się bardzo ciekawie, nawet dla mnie ;)
    W pierwszym rzędzie muszę zobaczyć ten film. Fantastyczna rzecz, że w swoich różnych działaniach (jak wynika z opisu pokazu) uwzględniasz też inne wizje (obecność pana Samsonowicza [nie pomyliłem nazwiska?]) choć znając Cię nie od dziś nie jest to dla mnie w sumie zaskoczeniem :).
    Ale wobec powyższego przyznam, że fragment Twojego "startowego" wpisu: "(...)wiary w Boga, która jest niezwykle ważną, intymną sferą życia każdego człowieka, a bez niej chyba trudno o prawdziwą ludzką godność..." nieco mnie jako osobę jednak niewierzącą, a w każdym razie mocno wątpiącą razi. Czyli bez wiary nie ma godności? Ok, oczywiście Twoja opinia - Twoje prawo, ale znając Cię tak radykalna wypowiedź nieco zaskakuje.
    Znamy się Mikołaju dobrze więc mam nadzieję, że nie odbierzesz tego jako atak, ot prosiłeś o komentarze to masz.
    Ale poza wszystkim chętnie będę tu zaglądał.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i dziewczyny.

    Marcin Sabiłło

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcinie,
    dzięki za odwiedziny, dobrze pamiętasz że lubię głosy z różnych stron, stąd głos muzułmanina Andrzeja Saramowicza (jednak zrobiłeś błąd :)

    W powyższym wpisie chciałem powiedzieć że zabierając komuś taką sferę jak wiara, zabiera się również godność. Pamiętaj że ludzie w sytuacjach skrajnych (np. obozy koncentracyjne) odwoływali się właśnie do wiary, i to ta przestrzeń była dla nich azylem, schronieniem którego nikt nie mógł im odebrać.
    Warto zadbać o taką "kryjówkę" żeby w chwili zagrożenia się nie okazało, że nie ma gdzie uciekać albo że już się nie pamięta gdzie było do niej wejście ;-)

    A co do wiary i nie wiary. W moim przekonaniu człowiek jest z natury religijny. Można to albo uznać i coś z tym spróbować zrobić a zaprzeczyć i przekreślić niezmiernie ważny aspekt swojej osobowości. Napisałeś że nie wierzysz a zaraz potem sprostowałeś że mocno wątpisz - pokazuje to że sprawa nie jest taka prosta.

    Tak czy inaczej warto się zapytać w jakiego boga nie wierzysz lub w jakiego wątpisz? Ciekaw jestem odpowiedzi, bo może się okazać że i ja w takiego boga nie wierzę.

    Pozdrowienia
    mf

    OdpowiedzUsuń